sobota, 22 grudnia 2018
Smutne Święta...
Jutro już Święta. Pierwsze święta bez mojej Babci, Dziadka, cioci i kuzyna. Kolejne bez mojej Córeczki, mojego wujka, moich drugich dziadków i innych krewnych... Tak trudno bez nich znaleźć radość... Bez ich ciepła, życiowej mądrości, poczucia głębokiej więzi i przynależności. Coraz więcej bliskich odchodzi, a ja wciąż jestem tu... A co jest po drugiej stronie? Spotkamy się tam kiedyś?
środa, 12 grudnia 2018
Bajka o wężu
BAJKA O WĘŻU (dla wszystkich kobiet po przejściach)
Nad strumieniem, w małej chatce, żyła sobie kobieta. Czuła się bardzo samotna. Pewnego dnia, gdy jak zwykle szła rankiem zaczerpnąć wody ze strumienia, na brzegu znalazła poranionego węża. Ulitowała się nad nim. Zabrała go do swojej chatki, opatrzyła rany, ułożyła na miękkiej poduszce w koszyku. Codziennie go doglądała, poiła, karmiła i z czasem… pokochała. Pod jej troskliwą opieką wąż wracał do sił. Ale kiedy któregoś wieczoru jak zwykle pochyliła się nad koszykiem, by go pogłaskać, wąż nagle skoczył i ją ukąsił. Był jadowity.
Kobieta, zwijając się z bólu w śmiertelnych męczarniach, zapytała go ostatkiem sił:
„Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Uratowałam ci życie, poświęciłam się dla ciebie, pokochałam…”.
I usłyszała w odpowiedzi: „Sama jesteś sobie winna, kobieto! Przecież wiedziałaś, że jestem wężem!”
Kobieta, zwijając się z bólu w śmiertelnych męczarniach, zapytała go ostatkiem sił:
„Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Uratowałam ci życie, poświęciłam się dla ciebie, pokochałam…”.
I usłyszała w odpowiedzi: „Sama jesteś sobie winna, kobieto! Przecież wiedziałaś, że jestem wężem!”
sobota, 8 grudnia 2018
Las
Obejrzałam film "Zatrzyj ślady", który przeniósł mnie w głąb lasu. Kto z Was chciałby mieszkać w lesie? Na pewno wiele jest takich osób, ale kto naprawdę by zamieszkał? Odciąć się od ludzi. Od cywilizacji. Od zdobyczy techniki.
Choć nie trzeba wyruszać do lasu, aby to zrobić. We własnym mieszkaniu także możemy się odizolować od innych, zamknąć się w swoich czterech ścianach. Staje się to coraz bardziej powszechne.
Choć nie trzeba wyruszać do lasu, aby to zrobić. We własnym mieszkaniu także możemy się odizolować od innych, zamknąć się w swoich czterech ścianach. Staje się to coraz bardziej powszechne.
wtorek, 20 listopada 2018
Kurs językowy
Coraz więcej jest reklam o kursach językowych z dofinansowaniem 80%, a nawet więcej. Uważajcie. Reklama jest specjalnie dopasowana pod Was. Wyświetla się, że kurs jest akurat dla osób z Waszego województwa i dla ludzi w Waszym wieku. Kiedy klikniecie w link to poproszą o podanie Waszych danych: imię, nazwisko, e-mail, telefon. Oddzwonią. Poproszą, abyście przelali na ich konto określoną kwotę. A następnie wyślą dla Was płytkę do nauki języka. Uczycie się z płytki sami. Na tym polega ten cały "kurs językowy".
niedziela, 18 listopada 2018
Czas na zmianę branży?
Może czas pomyśleć o zmianie branży?
Zobaczcie jak wzrastają pensje w hipermarketach:
https://gazetawroclawska.pl/lidl-podnosi-pensje-nawet-do-4050-zl-brutto-biedronka-reaguje-natychmiast-18112018/ar/12950817?fbclid=IwAR1C3yQpo4LHqYoPsn6FQREveAf832Qrltv32jzj8-gp45EyIFTvrvD72vE
Zobaczcie jak wzrastają pensje w hipermarketach:
https://gazetawroclawska.pl/lidl-podnosi-pensje-nawet-do-4050-zl-brutto-biedronka-reaguje-natychmiast-18112018/ar/12950817?fbclid=IwAR1C3yQpo4LHqYoPsn6FQREveAf832Qrltv32jzj8-gp45EyIFTvrvD72vE
niedziela, 11 listopada 2018
O endo
O chorobie, z którą zmagam się już 9 lat... U mnie endometrioza powstała w wyniku cesarki, po której zmarła moja Córeczka. U niektórych ta choroba rozwija się samoistnie, często z udziałem chorób autoimmunologicznych. U innych w wyniku cięcia cesarskiego. Kobiety nie mają lekko...
http://www.medonet.pl/zdrowie,endometrioza-odebrala-mi-wszystko--to-zycie-w-niekonczacym-sie-bolu,artykul,1728756.html?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_campaign=ta_fb_organic_medonet&fbclid=IwAR2jyseLilhUQ_Yn7plEqv3vM6HliLwTz3BO-EKtVCpY65Lodg8DiKz9EuE
http://www.medonet.pl/zdrowie,endometrioza-odebrala-mi-wszystko--to-zycie-w-niekonczacym-sie-bolu,artykul,1728756.html?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_campaign=ta_fb_organic_medonet&fbclid=IwAR2jyseLilhUQ_Yn7plEqv3vM6HliLwTz3BO-EKtVCpY65Lodg8DiKz9EuE
piątek, 2 listopada 2018
Dzień Zaduszny
Dzisiejszy dzień zmusza do refleksji nad własnym życiem. Pojawia się wiele wspomnień. Nasi bliscy wracają do nas w snach. Tęsknota przybiera na sile. Tak bardzo chcemy, aby zmarli krewni znów byli obok.
Wszyscy wiemy, że każdy z nas odejdzie z tego świata. To jest pewne. Niewiadome jest tylko to, kiedy to nastąpi. Nie znamy dnia ani godziny.
Dlatego żyjmy tak, aby nikt przez nas nie płakał.
Wszyscy wiemy, że każdy z nas odejdzie z tego świata. To jest pewne. Niewiadome jest tylko to, kiedy to nastąpi. Nie znamy dnia ani godziny.
Dlatego żyjmy tak, aby nikt przez nas nie płakał.
niedziela, 28 października 2018
9 urodziny
Dziś są 9 urodziny mojej Córeczki.
Widzę ją oczyma wyobraźni. Uczennica 3 klasy. W tym roku pierwsza komunia święta.
Ma dwóch braci. Jednego starszego. Drugiego młodszego. Biegają razem we trójkę. Ona w środku. Wiatr rozwiewa jej włosy. Zbiera jesienne liście, które spadły z drzew.
Tak bardzo mi Jej brakuje...
Jak jej tam jest w tym Niebie...? Czy nas widzi? Czy tęskni? Czy czeka? Kiedy znów będziemy razem...?
Kocham Cię Córeczko najmocniej na świecie!
Widzę ją oczyma wyobraźni. Uczennica 3 klasy. W tym roku pierwsza komunia święta.
Ma dwóch braci. Jednego starszego. Drugiego młodszego. Biegają razem we trójkę. Ona w środku. Wiatr rozwiewa jej włosy. Zbiera jesienne liście, które spadły z drzew.
Tak bardzo mi Jej brakuje...
Jak jej tam jest w tym Niebie...? Czy nas widzi? Czy tęskni? Czy czeka? Kiedy znów będziemy razem...?
Kocham Cię Córeczko najmocniej na świecie!
niedziela, 21 października 2018
Brzydal
„Każdy w naszym bloku wiedział kim był Brzydal. Brzydal był dachowcem mieszkającym w piwnicy.
Brzydal nade wszystko kochał trzy rzeczy: walczyć, wyjadać ze śmietnika oraz, że tak powiem, miłość. Połączenie tych trzech rzeczy oraz życia na ulicy wyryło swoje piętno na Brzydalu.
Po pierwsze miał tylko jedno oko, a tam gdzie powinno być drugie była dziura. Nie miał również jednego ucha po tej samej stronie. Jego lewa noga wyglądała jakby kiedyś doznała poważnego złamania i zrosła się pod nietypowym kątem przez co zawsze wyglądał jakby zaraz miał zawrócić. Jego ogon został zgubiony dawno temu, pozostawiając tylko mały kitek, który był w ciągłym ruchu. Brzydal był koloru szarego i miał pręgi na całym ciele, oprócz blizn na głowie.
Za każdym razem, gdy ktoś widział Brzydala, natychmiast stwierdzał: Co za brzydki kot! Wszystkim dzieciom w okolicy rodzice zalecili, by nie zbliżały się do niego. Dorośli natomiast przeganiali go, gdy próbował przyjść do ich domu. Robili to albo rzucając w niego kamieniami albo polewając go wodą. Niektórzy nawet przytrzaskiwali mu łapy drzwiami.
Brzydal zawsze reagował w ten sam sposób. Gdy polewano go wodą stał i moknąc czekał, aż dadzą mu spokój. Gdy w niego czymś rzucano, on kładł się na ziemi i prosił o wybaczenie. Gdy zakradał się w pobliże dzieci zawsze miauczał okropnie i skakał na nie, prosząc o chociaż odrobinę uczucia. Jeśli ktoś by go podniósł, natychmiast zacząłby lizać koszulę, kolczyki lub cokolwiek, co mógłby znaleźć.
Pewnego dnia Brzydal postanowił obdarować miłością dwa husky, które mieszkały u sąsiada. Jednak psy nie odwzajemniły jego uczucia, a Brzydal mocno oberwał. Usłyszałem jego przeraźliwy krzyk i postanowiłem zobaczyć co się stało. Niestety gdy dotarłem na miejsce dotarło do mnie, że jego żywot dobiegał końca.
Brzydal leżał w mokrej plamie, jego tylne łapki były okropnie wygięte, a z przodu zamiast futerka była ogromna rana. Podniosłem go i chciałem zanieść do domu, słyszałem jego ziajanie i dyszenie. Widziałem że się męczy. Pomyślałem, że musi go strasznie boleć.
Wtedy poczułem coś mokrego na uchu. Brzydal zwijał się z bólu, jednak próbował polizać mnie po uchu. Przytuliłem go mocniej, a on musnął mnie łapką po twarzy, a następnie odwrócił swoje złotawe oko i popatrzył na mnie. Usłyszałem bardzo słaby odgłos mruczenia. Nawet w chwili największego bólu, ten brzydki, pokryty bliznami kot prosił tylko o odrobinę uczucia…
W tym momencie Brzydal wydał mi się najpiękniejszym, najbardziej kochającym stworzeniem jakie kiedykolwiek widziałem. Nie próbował mnie ugryźć, podrapać, uciec ode mnie lub w jakikolwiek inny sposób walczyć. Patrzył na mnie, wierząc, że go uratuję.
Brzydal zmarł w moich ramionach, zanim doszedłem do domu. Siedziałem z nim jeszcze dłuższą chwilę, myśląc o tym, jak jego zdeformowane, usłane bliznami ciało tak bardzo zniekształciło moją opinię o tym, co naprawdę znaczy mieć czyste serce i kochać prawdziwie i bezgranicznie.
Brzydal nauczył mnie więcej na temat dawania i współczucia niż tysiące książek, wykładów lub programów telewizyjnych razem wziętych. Za to zawsze będę mu wdzięczny. Miał masę blizn na zewnątrz, jednak to ja miałem bliznę wewnątrz, a to był moment w którym miałem to pokonać i iść dalej. Dać pełnię siebie tym, na których mi zależy.
Ludzie chcą być bogaci, odnosić więcej sukcesów, pragną być pięknymi i lubianymi. Jednak ja zawsze będę próbował być Brzydalem…”
~ Autor nieznany
Brzydal nade wszystko kochał trzy rzeczy: walczyć, wyjadać ze śmietnika oraz, że tak powiem, miłość. Połączenie tych trzech rzeczy oraz życia na ulicy wyryło swoje piętno na Brzydalu.
Po pierwsze miał tylko jedno oko, a tam gdzie powinno być drugie była dziura. Nie miał również jednego ucha po tej samej stronie. Jego lewa noga wyglądała jakby kiedyś doznała poważnego złamania i zrosła się pod nietypowym kątem przez co zawsze wyglądał jakby zaraz miał zawrócić. Jego ogon został zgubiony dawno temu, pozostawiając tylko mały kitek, który był w ciągłym ruchu. Brzydal był koloru szarego i miał pręgi na całym ciele, oprócz blizn na głowie.
Za każdym razem, gdy ktoś widział Brzydala, natychmiast stwierdzał: Co za brzydki kot! Wszystkim dzieciom w okolicy rodzice zalecili, by nie zbliżały się do niego. Dorośli natomiast przeganiali go, gdy próbował przyjść do ich domu. Robili to albo rzucając w niego kamieniami albo polewając go wodą. Niektórzy nawet przytrzaskiwali mu łapy drzwiami.
Brzydal zawsze reagował w ten sam sposób. Gdy polewano go wodą stał i moknąc czekał, aż dadzą mu spokój. Gdy w niego czymś rzucano, on kładł się na ziemi i prosił o wybaczenie. Gdy zakradał się w pobliże dzieci zawsze miauczał okropnie i skakał na nie, prosząc o chociaż odrobinę uczucia. Jeśli ktoś by go podniósł, natychmiast zacząłby lizać koszulę, kolczyki lub cokolwiek, co mógłby znaleźć.
Pewnego dnia Brzydal postanowił obdarować miłością dwa husky, które mieszkały u sąsiada. Jednak psy nie odwzajemniły jego uczucia, a Brzydal mocno oberwał. Usłyszałem jego przeraźliwy krzyk i postanowiłem zobaczyć co się stało. Niestety gdy dotarłem na miejsce dotarło do mnie, że jego żywot dobiegał końca.
Brzydal leżał w mokrej plamie, jego tylne łapki były okropnie wygięte, a z przodu zamiast futerka była ogromna rana. Podniosłem go i chciałem zanieść do domu, słyszałem jego ziajanie i dyszenie. Widziałem że się męczy. Pomyślałem, że musi go strasznie boleć.
Wtedy poczułem coś mokrego na uchu. Brzydal zwijał się z bólu, jednak próbował polizać mnie po uchu. Przytuliłem go mocniej, a on musnął mnie łapką po twarzy, a następnie odwrócił swoje złotawe oko i popatrzył na mnie. Usłyszałem bardzo słaby odgłos mruczenia. Nawet w chwili największego bólu, ten brzydki, pokryty bliznami kot prosił tylko o odrobinę uczucia…
W tym momencie Brzydal wydał mi się najpiękniejszym, najbardziej kochającym stworzeniem jakie kiedykolwiek widziałem. Nie próbował mnie ugryźć, podrapać, uciec ode mnie lub w jakikolwiek inny sposób walczyć. Patrzył na mnie, wierząc, że go uratuję.
Brzydal zmarł w moich ramionach, zanim doszedłem do domu. Siedziałem z nim jeszcze dłuższą chwilę, myśląc o tym, jak jego zdeformowane, usłane bliznami ciało tak bardzo zniekształciło moją opinię o tym, co naprawdę znaczy mieć czyste serce i kochać prawdziwie i bezgranicznie.
Brzydal nauczył mnie więcej na temat dawania i współczucia niż tysiące książek, wykładów lub programów telewizyjnych razem wziętych. Za to zawsze będę mu wdzięczny. Miał masę blizn na zewnątrz, jednak to ja miałem bliznę wewnątrz, a to był moment w którym miałem to pokonać i iść dalej. Dać pełnię siebie tym, na których mi zależy.
Ludzie chcą być bogaci, odnosić więcej sukcesów, pragną być pięknymi i lubianymi. Jednak ja zawsze będę próbował być Brzydalem…”
~ Autor nieznany
wtorek, 7 sierpnia 2018
Odnaleźć siłę.
Trudne 6 miesięcy za mną.
W lutym śmierć kuzyna - wypadek samochodowy.
W lutym także śmierć cioci - rak.
W czerwcu śmierć babci - starość.
W lipcu śmierć dziadka - starość.
Próbuję odnaleźć sens w tym wszystkim i znaleźć w sobie siłę, aby iść dalej... Szczególnie mi ciężko jako samotnej matce, przy braku wsparcia kogoś bliskiego... Sama dla siebie muszę być wsparciem. Odnaleźć siłę w sobie.
W lutym śmierć kuzyna - wypadek samochodowy.
W lutym także śmierć cioci - rak.
W czerwcu śmierć babci - starość.
W lipcu śmierć dziadka - starość.
Próbuję odnaleźć sens w tym wszystkim i znaleźć w sobie siłę, aby iść dalej... Szczególnie mi ciężko jako samotnej matce, przy braku wsparcia kogoś bliskiego... Sama dla siebie muszę być wsparciem. Odnaleźć siłę w sobie.
piątek, 3 sierpnia 2018
Ciało i ducha ratować żywieniem
Od jakiegoś czasu zdrowie mocno mi się pogorszyło. Endometrioza przybrała na sile i guzy znów zaczęły rosnąć i coraz mocniej boleć. Nie chcę truć się chemią, do czego skwapliwie zachęcają lekarze albo chodzić na wizyty do Poradni Leczenia Bólu, gdzie wielka igła idzie w ruch lub kolejny raz iść pod nóż, co miało miejsce już kilka razy. Dlatego rozpoczęłam dietę dr Dąbrowskiej i mam nadzieję, że wrócę do pełni zdrowia i sił. Trzymajcie mocno kciuki!
Zachęcam do przeczytania książki i polecam dietę warzywną dr Dąbrowskiej, zwaną także postem Daniela.
Zachęcam do przeczytania książki i polecam dietę warzywną dr Dąbrowskiej, zwaną także postem Daniela.
niedziela, 22 lipca 2018
Odeszli prawie razem...
Po długim cierpieniu i walce o oddech. W wyniku niewydolności oddechowo-krążeniowej. Zmarł mój wspaniały Dziadek.
To był bardzo trudny rok dla mojej rodziny. Moja mama dzielnie opiekowała się dziadkami. Ja starałam się jej pomagać w miarę możliwości.
Teraz nie ma już ani Babci ani Dziadka. Umarli prawie jednocześnie. Bo jedno bez drugiego nie mogło żyć.
Teraz pozostał smutek, żal, bezradność.
...
Pustka.
To był bardzo trudny rok dla mojej rodziny. Moja mama dzielnie opiekowała się dziadkami. Ja starałam się jej pomagać w miarę możliwości.
Teraz nie ma już ani Babci ani Dziadka. Umarli prawie jednocześnie. Bo jedno bez drugiego nie mogło żyć.
Teraz pozostał smutek, żal, bezradność.
...
Pustka.
czwartek, 7 czerwca 2018
Ten dzień nadszedł...
Po wieloletniej chorobie. Po długim, wyczerpującym i bolesnym pobycie na intensywnej terapii. W wyniku niewydolności oddechowo-krążeniowej. Zmarła moja ukochana Babcia.
"Śpieszmy się kochać ludzi. Tak szybko odchodzą..."
"Śpieszmy się kochać ludzi. Tak szybko odchodzą..."
piątek, 18 maja 2018
Korzenie ludzkiego istnienia
"...Warunki egzystencji w wysoko rozwiniętym industrialnym społeczeństwie, w którym obecnie żyjemy, i styl życia, z którym musimy się konfrontować, stawiają coraz większe wymagania naszej odporności. W tej sytuacji człowiek powinien stawać się coraz silniejszy i pewny wewnętrznie, aby nie zginąć. Przede wszystkim jego umiejętność przystosowania się i zdolność przeprowadzania swoich zamierzeń powinny być rozwijanie i wzmacniane. Te potężne narzędzia, z którymi się rodzimy, są nam niezbędne, abyśmy mogli skutecznie oddziaływać na warunki życia i zmieniać je. Najpierw jednak musimy się do nich przystosować. Wszystko wskazuje na to, że grozi nam odwrotny proces. Nasze naturalne instynkty stały się nam obce, ponieważ większe znaczenie przypisaliśmy wartościom technologicznej cywilizacji aniżeli naszym uczuciom. Tym samym podcięliśmy korzenie ludzkiego istnienia. Umierają nie tylko drzewa. Również człowiek cierpi z powodu zanieczyszczenia swojego duchowego środowiska."
~ Jirina Prekop "Mały tyran"
~ Jirina Prekop "Mały tyran"
czwartek, 29 marca 2018
Ukryte piękno
Ukryte piękno.
Polecam gorąco ten niezwykły film... Smutny, ale niezwykły...
Śmierć. Czas. Miłość.
Odnoszący sukcesy w branży reklamowej nowojorczyk przeżywa ogromną osobistą tragedię i całkowicie wycofuje się z życia. Jego koledzy z pracy obmyślają nieoczekiwany plan, który ma na celu zmusić go do stawienia czoła rozpaczy w zaskakujący i niezwykle ludzki sposób.
http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+polski-40501
Polecam gorąco ten niezwykły film... Smutny, ale niezwykły...
Śmierć. Czas. Miłość.
Odnoszący sukcesy w branży reklamowej nowojorczyk przeżywa ogromną osobistą tragedię i całkowicie wycofuje się z życia. Jego koledzy z pracy obmyślają nieoczekiwany plan, który ma na celu zmusić go do stawienia czoła rozpaczy w zaskakujący i niezwykle ludzki sposób.
http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+polski-40501
sobota, 24 marca 2018
Jestem za życiem
Kochani, dostałam taką oto wiadomość: "ŻEGNAM .... Mam nadzieję, że przygarniesz ... adoptujesz ... jakieś dziecko bez mózgu np."
Tak, ośmielam się być za życiem. Nie rozumiem jak można chcieć mordować własne i cudze dzieci. To są bezbronne dziewczynki i chłopcy. Kto ich ochroni jak nie własna matka, własny ojciec, własna rodzina, własny naród?
Ponad 8 lat temu urodziłam Córeczkę, która nie miała szans na przeżycie. Miała nieuleczalną wadę nerek - wielotorbielowatość. Zmarła 4 godziny i 20 minut po porodzie.
Tak, ośmielam się być za życiem. Nie rozumiem jak można chcieć mordować własne i cudze dzieci. To są bezbronne dziewczynki i chłopcy. Kto ich ochroni jak nie własna matka, własny ojciec, własna rodzina, własny naród?
Ponad 8 lat temu urodziłam Córeczkę, która nie miała szans na przeżycie. Miała nieuleczalną wadę nerek - wielotorbielowatość. Zmarła 4 godziny i 20 minut po porodzie.
czwartek, 15 marca 2018
Drogi tato...
Drogi tato, który nie płaci alimentów,
Chcę tylko wiedzieć jedno – czy ty naprawdę wiesz, co robisz? Zadaj sobie proszę pytanie, oprócz pomocy finansowej, co właściwie należy do twoich obowiązków? Kiedy ostatni raz przycinałeś malutkie paznokcie? Czy budzisz się przed wschodem słońca, aby mieć pewność, że twoje dziecko zdąży do szkoły? Ile godzin tygodniowo spędzasz pomagając w odrabianiu prac domowych i czy ktoś ci za to płaci? Trzymasz to swoje dziecko za rękę podczas wizyt lekarskich i wydajesz potem kilkadziesiąt złotych w aptece na lekarstwa? Jesteś taki dobry w liczeniu, powiedz proszę, ile posiłków planowałbyś zrobić za około 200 zł tygodniowo? Czy wiesz, ile pieniędzy trzeba wydać w ciągu całego roku na pieluchy i mokre chusteczki? Ile kartonów mleka, ile bochenków chleba kupujesz tygodniowo ?
Ile razy w nocy budziłeś się, bo maluch miał właśnie najgorsze w swoim życiu, albo pierwsze, koszmary? Znasz imiona przyjaciół twojego dziecka? (…) Kiedy ostatni raz zrobiłeś w sobotnie przedpołudnie pięć prań, a potem jeszcze dwa w niedzielę, bo nadeszła katastrofa i ulubiony koc pokrył się wymiocinami i okruszkami z kanapek?
Ilu zleceń w pracy nie wziąłeś z powodu choroby twojego dziecka i braku wolnego czasu?… Ile prądu zużywasz skoro nie musisz w nocy zapalać światła, bo w twoim mieszkaniu nie kryją się potwory? Ile wynoszą twoje opłaty za wodę, skoro nie kąpiesz swojego dziecka i nie robisz co chwila prania? Kiedy ostatni raz zapłaciłeś za przedszkole, albo za szkolny obiad, czy komitet rodzicielski?
Ile wydajesz miesięcznie na papier toaletowy, szampon, pastę do zębów, czy płyn do kąpieli, który nie uczuli delikatnej skóry twojego dziecka?
Kiedy ostatni raz kupiłeś albo upiekłeś dla dziecka tort urodzinowy, kiedy zawinąłeś w piękny, kolorowy papier wszystkie prezenty i zapłaciłeś za nie w sklepie? Kiedy ostatni raz, półprzytomny, zmieniłeś cały zestaw pościeli o 4 nad ranem (słuchając płaczu twojego chorego dziecka), żeby miało czysto i wygodnie? Ile razu czuwałeś w nocy przy nim, kiedy miało gorączkę i męczący kaszel? Ile bajek wtedy opowiedziałeś, ile książeczek przeczytałeś?
Znasz nazwisko pediatry, do którego chodzi twoje dziecko? Numer sali, w której odbywają się klasowe zebrania i nazwisko nauczyciela? Czy wiesz jaki rozmiar butów nosi twoja córka, i czy zdajesz sobie sprawę z tego, że za chwilę te buty będą już za małe?
Z ilu możliwości rozwoju zrezygnowałeś, bo dobro dzieci i czas spędzony z nimi były dla ciebie najważniejsze? Gdzie jesteś, kiedy twoje dziecko zaczyna się buntować, nie chce sprzątać swojego pokoju, kiedy płacze i jest nieszczęśliwe?
Czy byłbyś w stanie zrobić to wszystko samodzielnie, mając do dyspozycji jedynie tę kwotę, którą teraz masz tylko dla siebie?…
To prawda, pracujesz ciężko. Mniejsza o to, że jesteś zatrudniony na „najniższą krajową”, aby móc powiedzieć, że nie możesz płacić alimentów, bo cię na to nie stać. Pracujesz ciężko, kiedy masz na to ochotę. I masz też przecież swoje potrzeby, opłaty. Rachunek za energię elektryczną, paliwo do samochodu, żywność, wakacje. Zasługujesz przecież na ten cholerny urlop.
A skoro tyle cię ogranicza, dlaczego miałbyś wysyłać jeszcze „swoje” pieniądze na „pomoc” matce swojego dziecka? To był jej wybór, że znalazła się w takiej sytuacji, prawda? Może powinna pogodzić się z twoim brakiem odpowiedzialności, z uzależnieniami, zdradą, lub po prostu żyć dalej w tym nieszczęśliwym związku. Nie byłaby teraz samotną matką.
Być może w ciągu kilku tygodni lub miesięcy, jeśli nazbierasz trochę dodatkowej gotówki, wyślesz jej kilkaset złotych. Nie dlatego, że jesteś do tego prawnie zobowiązany, ale dlatego, że jesteś takim dobrym człowiekiem. Powinna być ci wdzięczna, prawda?
Mylisz się.
Kiedy jesteś w sklepie spożywczym, nie musisz tłumaczyć trzylatkowi, że nie możesz kupić mu gazetki z bohaterami ulubionej kreskówki. Nastoletniej córce nie musisz mówić, że nie stać cię w tym roku na zakup modniejszej kurtki. Nie płacisz za szkolne wycieczki, ani wyprawy do muzeum. Nie czujesz lęku za każdym razem, gdy nie jesteś pewny, że „starczy wam do pierwszego”. Bo nie jesteś odpowiedzialny za kogoś jeszcze.
Bronisz się, odsuwasz to od siebie, albo wcale o tym nie myślisz. Sypiasz dobrze w nocy i wciąż uważasz, że spotyka cię olbrzymia niesprawiedliwość. Każdy wie, że jesteś cholernie dobrym ojcem. Wychowałbyś te swoje dzieci o wiele lepiej niż ona i to bez niczyjej pomocy. Lepiej, żeby i ona jej nie miała. I niech przypadkiem sobie kogoś nie znajdzie. Żaden obcy facet nie ma prawa zajmować się twoimi dziećmi.
Czy naprawdę wiesz, co robisz, gdy uciekasz przed płaceniem alimentów? Czy zdajesz sobie sprawę, jak to wpływa na jakość życia twojego dziecka, na samopoczucie jego matki? Czy masz świadomość, że bez względu na to, co wydarzyło się między tobą, a kobietą, którą kiedyś kochałeś, wciąż jesteś odpowiedzialny za sytuację materialną twojego dziecka i powinieneś wspierać osobę, która poświęca całe swoje życie, aby je wychować?
Nie, nie dlatego, że jesteś hojny, lub dlatego, że zostało ci trochę gotówki, albo dlatego, że sąd tak nakazał. Dlatego ze jesteś odpowiedzialnym, przyzwoitym człowiekiem. I nie oczekuj pochwał. Kiedy ostatni raz powiedziałeś matce swojego dziecka „dziękuję” za wszystko, co robi dla niego, każdego dnia?
Wychowywanie dzieci nie jest nagrodą za dobre zachowanie. To jest męcząca, ciężka, praca. Przy tej pracy, twoje lody w weekend i kino raz na trzy miesiące są po prostu śmieszne. Może i „reszta świata” stoi po twojej stronie. Do perfekcji opanowałeś wizerunek świetnego ojca. Na Facebooku. Wśród znajomych. Szkoda, że oni nie znają prawdy.
Drogi tato, który nie płacisz alimentów, myślę, że wiesz, w głębi duszy, że popełniasz ogromny błąd. Pora go naprawić.
Chcę tylko wiedzieć jedno – czy ty naprawdę wiesz, co robisz? Zadaj sobie proszę pytanie, oprócz pomocy finansowej, co właściwie należy do twoich obowiązków? Kiedy ostatni raz przycinałeś malutkie paznokcie? Czy budzisz się przed wschodem słońca, aby mieć pewność, że twoje dziecko zdąży do szkoły? Ile godzin tygodniowo spędzasz pomagając w odrabianiu prac domowych i czy ktoś ci za to płaci? Trzymasz to swoje dziecko za rękę podczas wizyt lekarskich i wydajesz potem kilkadziesiąt złotych w aptece na lekarstwa? Jesteś taki dobry w liczeniu, powiedz proszę, ile posiłków planowałbyś zrobić za około 200 zł tygodniowo? Czy wiesz, ile pieniędzy trzeba wydać w ciągu całego roku na pieluchy i mokre chusteczki? Ile kartonów mleka, ile bochenków chleba kupujesz tygodniowo ?
Ile razy w nocy budziłeś się, bo maluch miał właśnie najgorsze w swoim życiu, albo pierwsze, koszmary? Znasz imiona przyjaciół twojego dziecka? (…) Kiedy ostatni raz zrobiłeś w sobotnie przedpołudnie pięć prań, a potem jeszcze dwa w niedzielę, bo nadeszła katastrofa i ulubiony koc pokrył się wymiocinami i okruszkami z kanapek?
Ilu zleceń w pracy nie wziąłeś z powodu choroby twojego dziecka i braku wolnego czasu?… Ile prądu zużywasz skoro nie musisz w nocy zapalać światła, bo w twoim mieszkaniu nie kryją się potwory? Ile wynoszą twoje opłaty za wodę, skoro nie kąpiesz swojego dziecka i nie robisz co chwila prania? Kiedy ostatni raz zapłaciłeś za przedszkole, albo za szkolny obiad, czy komitet rodzicielski?
Ile wydajesz miesięcznie na papier toaletowy, szampon, pastę do zębów, czy płyn do kąpieli, który nie uczuli delikatnej skóry twojego dziecka?
Kiedy ostatni raz kupiłeś albo upiekłeś dla dziecka tort urodzinowy, kiedy zawinąłeś w piękny, kolorowy papier wszystkie prezenty i zapłaciłeś za nie w sklepie? Kiedy ostatni raz, półprzytomny, zmieniłeś cały zestaw pościeli o 4 nad ranem (słuchając płaczu twojego chorego dziecka), żeby miało czysto i wygodnie? Ile razu czuwałeś w nocy przy nim, kiedy miało gorączkę i męczący kaszel? Ile bajek wtedy opowiedziałeś, ile książeczek przeczytałeś?
Znasz nazwisko pediatry, do którego chodzi twoje dziecko? Numer sali, w której odbywają się klasowe zebrania i nazwisko nauczyciela? Czy wiesz jaki rozmiar butów nosi twoja córka, i czy zdajesz sobie sprawę z tego, że za chwilę te buty będą już za małe?
Z ilu możliwości rozwoju zrezygnowałeś, bo dobro dzieci i czas spędzony z nimi były dla ciebie najważniejsze? Gdzie jesteś, kiedy twoje dziecko zaczyna się buntować, nie chce sprzątać swojego pokoju, kiedy płacze i jest nieszczęśliwe?
Czy byłbyś w stanie zrobić to wszystko samodzielnie, mając do dyspozycji jedynie tę kwotę, którą teraz masz tylko dla siebie?…
To prawda, pracujesz ciężko. Mniejsza o to, że jesteś zatrudniony na „najniższą krajową”, aby móc powiedzieć, że nie możesz płacić alimentów, bo cię na to nie stać. Pracujesz ciężko, kiedy masz na to ochotę. I masz też przecież swoje potrzeby, opłaty. Rachunek za energię elektryczną, paliwo do samochodu, żywność, wakacje. Zasługujesz przecież na ten cholerny urlop.
A skoro tyle cię ogranicza, dlaczego miałbyś wysyłać jeszcze „swoje” pieniądze na „pomoc” matce swojego dziecka? To był jej wybór, że znalazła się w takiej sytuacji, prawda? Może powinna pogodzić się z twoim brakiem odpowiedzialności, z uzależnieniami, zdradą, lub po prostu żyć dalej w tym nieszczęśliwym związku. Nie byłaby teraz samotną matką.
Być może w ciągu kilku tygodni lub miesięcy, jeśli nazbierasz trochę dodatkowej gotówki, wyślesz jej kilkaset złotych. Nie dlatego, że jesteś do tego prawnie zobowiązany, ale dlatego, że jesteś takim dobrym człowiekiem. Powinna być ci wdzięczna, prawda?
Mylisz się.
Kiedy jesteś w sklepie spożywczym, nie musisz tłumaczyć trzylatkowi, że nie możesz kupić mu gazetki z bohaterami ulubionej kreskówki. Nastoletniej córce nie musisz mówić, że nie stać cię w tym roku na zakup modniejszej kurtki. Nie płacisz za szkolne wycieczki, ani wyprawy do muzeum. Nie czujesz lęku za każdym razem, gdy nie jesteś pewny, że „starczy wam do pierwszego”. Bo nie jesteś odpowiedzialny za kogoś jeszcze.
Bronisz się, odsuwasz to od siebie, albo wcale o tym nie myślisz. Sypiasz dobrze w nocy i wciąż uważasz, że spotyka cię olbrzymia niesprawiedliwość. Każdy wie, że jesteś cholernie dobrym ojcem. Wychowałbyś te swoje dzieci o wiele lepiej niż ona i to bez niczyjej pomocy. Lepiej, żeby i ona jej nie miała. I niech przypadkiem sobie kogoś nie znajdzie. Żaden obcy facet nie ma prawa zajmować się twoimi dziećmi.
Czy naprawdę wiesz, co robisz, gdy uciekasz przed płaceniem alimentów? Czy zdajesz sobie sprawę, jak to wpływa na jakość życia twojego dziecka, na samopoczucie jego matki? Czy masz świadomość, że bez względu na to, co wydarzyło się między tobą, a kobietą, którą kiedyś kochałeś, wciąż jesteś odpowiedzialny za sytuację materialną twojego dziecka i powinieneś wspierać osobę, która poświęca całe swoje życie, aby je wychować?
Nie, nie dlatego, że jesteś hojny, lub dlatego, że zostało ci trochę gotówki, albo dlatego, że sąd tak nakazał. Dlatego ze jesteś odpowiedzialnym, przyzwoitym człowiekiem. I nie oczekuj pochwał. Kiedy ostatni raz powiedziałeś matce swojego dziecka „dziękuję” za wszystko, co robi dla niego, każdego dnia?
Wychowywanie dzieci nie jest nagrodą za dobre zachowanie. To jest męcząca, ciężka, praca. Przy tej pracy, twoje lody w weekend i kino raz na trzy miesiące są po prostu śmieszne. Może i „reszta świata” stoi po twojej stronie. Do perfekcji opanowałeś wizerunek świetnego ojca. Na Facebooku. Wśród znajomych. Szkoda, że oni nie znają prawdy.
Drogi tato, który nie płacisz alimentów, myślę, że wiesz, w głębi duszy, że popełniasz ogromny błąd. Pora go naprawić.
niedziela, 18 lutego 2018
Zdążyć na czas
Myślimy, że mamy czas. Że przyjdziemy, zadzwonimy, napiszemy do kogoś bliskiego jak znajdziemy chwilę. Ale czas biegnie nieubłaganie i możemy już nie zdążyć się z kimś spotkać, porozmawiać. Usłyszeć czyjś głos. Pośmiać się razem czy popłakać.
https://www.facebook.com/sawardega/videos/1962494203779165/
https://www.facebook.com/sawardega/videos/1962494203779165/
sobota, 17 lutego 2018
Odważni
"Na własne oczy widziałem cierpienie, jakie w życiu dziecka wywołuje brak ojca. W więzieniach siedzą kobiety i mężczyźni, którzy żyli nierozsądnie, bo porzucili ich ojcowie. Skrzywdzeni przez mężczyzn, którzy powinni ich kochać. Wielu z tych dzieci postępuje nieodpowiedzialnie wzorem ojców. Matki poświęcają się, aby utrzymać dzieci, ale nie powinny same dźwigać tego ciężaru. Dziękujemy Bogu za matki. Naukowcy ustalili, że dziecko potrzebuje także ojca. To oczywisty fakt.
(...)
Wierzę, że Bóg pragnie, aby każdy ojciec odważnie angażował się w życie dzieci. Nie tylko zapewniał im utrzymanie. ale towarzyszył im na każdym kroku jako obraz Ojca Niebieskiego. Tata powinien kochać dzieci. Zdobyć ich serca. Chronić je. Karcić. I nauczyć o Bogu. Być wzorem uczciwości i traktowania innych z szacunkiem. Zadbać, żeby jego dzieci wyrosły na odpowiedzialnych ludzi, którzy żyją dla wieczności."
- cytat z filmu "Odważni"
Polecam gorąco!!!
http://www.filmweb.pl/film/Odwa%C5%BCni-2011-572761
(...)
Wierzę, że Bóg pragnie, aby każdy ojciec odważnie angażował się w życie dzieci. Nie tylko zapewniał im utrzymanie. ale towarzyszył im na każdym kroku jako obraz Ojca Niebieskiego. Tata powinien kochać dzieci. Zdobyć ich serca. Chronić je. Karcić. I nauczyć o Bogu. Być wzorem uczciwości i traktowania innych z szacunkiem. Zadbać, żeby jego dzieci wyrosły na odpowiedzialnych ludzi, którzy żyją dla wieczności."
- cytat z filmu "Odważni"
Polecam gorąco!!!
http://www.filmweb.pl/film/Odwa%C5%BCni-2011-572761
środa, 14 lutego 2018
Walentynki
Życzę Wam... Otwarcia się na miłość. Własną. Abyście pokochali siebie. W pełni. Abyście rozpaczliwie nie żebrali o miłość od innych ludzi. Jesteście cudem! Jesteście wyjątkowi, niepowtarzalni, jedyni w swoim rodzaju. Dobrze, że jesteście! <3
wtorek, 16 stycznia 2018
Powitanie :)
Witam wszystkich, którzy dotarli tutaj z facebooka, z blog.pl, a także nowych czytelników, którzy zaciekawieni nowym blogiem na blogerze, przybyli sprawdzić "z czym to się je" ;) Z masłem kochani, można z masłem ;) Oby tylko to nie było masło maślane, choć kto co lubi, o gustach się nie dyskutuje ;)
https://www.facebook.com/lustro.marianny/
http://lustro-marianny.blog.pl/
Zapraszam w moje skromne progi i mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie :)
Witam wszystkich chlebem i solą w nowym miejscu :)
Rozgośćcie się, częstujcie, czym chata bogata tym rada :)
Archiwum bloga jest tutaj: https://lustromarianny.wordpress.com/
https://www.facebook.com/lustro.marianny/
http://lustro-marianny.blog.pl/
Zapraszam w moje skromne progi i mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie :)
Witam wszystkich chlebem i solą w nowym miejscu :)
Rozgośćcie się, częstujcie, czym chata bogata tym rada :)
Archiwum bloga jest tutaj: https://lustromarianny.wordpress.com/
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












